Piosenka aktorska
W zeszłym roku organizatorzy wrocławskiego Przeglądu Piosenki Aktorskiej do konkursu zakwalifikowali tylko osoby zaproszone i miasto huczało od plotek. W tym roku dopuszczono kilkunastu ochotników, ale ludzie nie przestali narzekać. A przecież już starożytni Rzymianie z powodzeniem organizowali zawody śpiewających aktorów.
W lutym roku 166 przed Chrystusem, za zgodą senatu, rzymski generał Lucjusz Anicjusz Gallus urządził w Circus Maximus wielki festiwal z okazji swego zwycięstwa nad Illirią. Główną atrakcją był przegląd piosenki aktorskiej. Generał sprowadził na tę okazję największych artystów z Grecji, a w cyrku wybudował olbrzymią scenę. Muzycy z piszczałkami stanęli na podwyższeniu, aktorzy – poniżej. Generał nie chciał tracić czasu na słuchanie artystów po kolei i kazał wystąpić wszystkim naraz. Ponieważ byli to najwybitniejsi w owych czasach twórcy, zdołali jakimś cudem zharmonizować swoje popisy. W połowie koncertu generał kazał im jednak wykazać więcej ducha walki, bo na widowni dostrzeżono pierwsze oznaki znużenia. Śpiewacy zwrócili się więc ku sobie twarzami i zaczęli na siebie nacierać w bojowych pozycjach, akompaniatorzy zaś, ku wielkiej radości tłumu, poczęli wydawać ze swoich instrumentów przeraźliwe piski i gwizdy. Początkowo aktorzy tylko symulowali walkę, szybko jednak dali się ponieść chwili: podwinęli tuniki, wdrapali się na podwyższenie i zaatakowali muzyków pięściami. Wtedy do akcji wkroczyli bokserzy i trębacze. Wkrótce wszyscy raźnie się okładali, a widzowie ryczeli z zachwytu.
Na wrocławskim Rynku niebawem stanie fontanna, wymarzone miejsce na festiwal piosenki. Gwiazdą programu, zamiast drogich artystów z Warszawy, powinien być Gołota. Kto przetrwa walkę ze śpiewem na ustach, zostanie zwycięzcą. Ludzie przestaną narzekać.